Dlaczego aspirujemy do systemu opartego na edukacji fińskiej?

Bo jest skuteczny.

Wyniki fińskiej edukacji zaczęły pikować w górę, gdy urzędnicy i rodzice – sorry ;) – pozostawili edukację w rękach … nauczycieli. Jest to, oczywiście, pewien skrót myślowy podkreślający fakt, który jakże często pomijamy, że najlepiej na edukacji znają się sami edukatorzy. Fińska edukacja została powierzona specjalistom i … nastapił „cud”.

Ale to nie jedyny powód, dlaczego fiński system jest godny naśladowania (i w tym momencie zejdziemy na ziemię). Zawód nauczyciela w Finlandii to prestiż i finansowa stabilizacja. Dlatego też praca nauczyciela przyciąga najlepszych. A jak jest w Polsce? Cóż, bywa różnie. Znam wielu wspaniałych, godnych naśladowania nauczycieli, którzy wybrali ten zawód z przekonania, nie przypadku i dla których stanowi on ogromną frajdę, ale znam też takich, którzy powinni mieć zakaz wstępu do szkół.

Kolejny element sukcesu fińskiej edukacji, to nauczanie poprzez działanie. Nic tak nie stymuluje umysłu, jak zaangażowanie wszystkich zmysłów i generalnie … myślenie (najlepiej krytyczne). A gdy dodamy do tego pozytywne emocje i współdziałanie, to sukces gwarantowany. I tak działa fińska szkoła; lekcje mają charakter warsztatowy: krótkie wprowadzenie (przedstawienie celów lekcji), aktywna praca zmuszająca do myślenia (praca w grupach, parach, ale też indywidualna – w ciszy), a na koniec podsumowanie oraz informacja zwrotna (tzw. feedback).

No i ostatnia sprawa – zastosowanie współczesnych technologii. Okazuje się, że w fińskiej szkole szału nie ma. Wręcz uważa się, że krzykliwa technologia może tylko przeszkodzić w koncentracji. I z tym się zgadzam. Rzeczywistość jednak jest taka, że biegłość w IT to kluczowa umiejętność. Stąd – planowane zajęcia z robotyki.

I tyle (w wielkim skrócie) o sukcesach uczniów w Finlandii. Następnym razem porozmawiamy o systemie Montessori. 🙂

tekst: Małgorzata Kłosowicz